Dzień po dniu: dni 14-20

Cześć! W serii tekstów “dzień po dniu” opisuję (prawie) WSZYSTKIE dni wyzwania Język w Rok! Moje przemyślenia, moje porażki, przeżycia, sukcesy – wszystko to na bieżąco i na gorąco! Taki mój językowy pamiętnik! Zapraszam na artykuł dotyczący trzeciego tygodnia wyzwania! (14-20 stycznia 2019)

DZIEŃ 14 – PONIEDZIAŁEK

A zatem – pierwsze dwa tygodnie wyzwania już za nami. Progres w nauce greckiego troszeczkę zwolnił – bo swoje trzy grosze dorzuciło życie i studia, które dopominały się o czas – ale to nie znaczy, że jest źle.

Kilka wniosków po pierwszych dwóch tygodniach:

1. Greckie słownictwo jest naprawdę ciekawe. Ani łatwe, ani trudne, po prostu ciekawe. Poznałem już kilkaset słów z różnych dziedzin, ale nie wszystkie jeszcze zapamiętałem i utrwaliłem, to wyzwanie na kolejne dni.

2. Pamiętacie jak zastanawiałem się czy grecki nie brzmi czasem bardzo podobnie do hiszpańskiego? Kilka dni temu na kanale Langfocus pojawił się film: “Why does Greek sound like Spanish?” Okazuje się, że to nie tylko moje wrażenie i bardzo mi się to podoba, bo brzmienie hiszpańskiego uwielbiam.

3. Samo zanurzenie w greckim jest w sumie jeszcze przyjemniejsze niż mi się wydawało: może czuć ten klimat południowej Europy, będący taką miłą odskocznią w środku zimy.

4. Dwie ciekawostki: „gineka” to po grecku kobieta, a „pedia” to dzieci. Dlatego mamy ginekologa i pediatrę. I na podobnej zasadzie greckie słowa w innych językach można znaleźć bardzo często.

DZIEŃ 15 – WTOREK

Jutro mam dwa kolokwia: z psychometrii i psychologii poznawczej. Na psychometrii trzeba liczyć, a ja nie umiem liczyć. Psychologia poznawcza to zaś nauka o tym jak mówić o prostych rzeczach tak, by nikt niewtajemniczony Cię nie zrozumiał.

Nie wierzysz?

„Spostrzegam okrągły obiekt. Bodźce trafiają do kory wzrokowej, która je przetwarza, następnie mózg porównuje je do wcześniejszych doświadczeń, które zostały zapisane w postaci szlaku jakiegośtamśtam i z pomocą bardzo ważnych neuronów, dzięki mechanizmom pamięciowym., które w 1978 roku odkrył bardzo ważny człowiek (…)”

Po polsku: „o, jabłko!”

Tak naprawdę, to kocham moje studia. A jeszcze pojutrze kolejne kolokwium, z psychopatologii. Trzeba mieć swoje priorytety, więc grecki na ten krótki czas – niestety – przestaje nim być.

W takich warunkach nawet dzisiejsze kilka rund w Duolingo, uważam za sukces. Mam nadzieję, że Ci, którzy mają teraz trochę więcej czasu na języki, nauczą się trochę też za mnie!

DZIEŃ 17 – CZWARTEK

Już po kolokwiach. Czy zaliczone? Nie wiem, ale skoro już za mną to przez najbliższe dni nie muszę się nimi martwić. A zatem – mix pierogów na obiadokolację i na pociąg do Warszawy!

A w drodze – jak nietrudno się domyślić – czekają mnie prawie 3 godziny z greckim w aplikacjach. Jakby było mi mało nauki, dowiedziałem się o stronie z greckimi audiobookami. Muszę wypróbować i prawdopodobnie zrobię to jeszcze dziś.

I pytanie dodatkowe do Was: wolicie, żebym pisał te codzienne posty zupełnie spontanicznie, czy raczej codziennie poruszał jakąś merytoryczną drobnostkę związaną z nauką języków w sposób bardziej zaplanowany?

DZIEŃ 18 – PIĄTEK

Zauważyłem, że wiele osób w ramach naszego wyzwania, uczy się języków z pomocą aplikacji Duolingo. Osobiście większym uczuciem darzę inne aplikacje, niemniej przy nauce greckiego również korzystam z Duolingo (nie mam w zasadzie zbyt wielkiego wyboru).

W każdym razie – wielu z Was pyta mnie jak się z tym Duolingo uczyć w taki sposób, by miało to ręce i nogi. I dziś opowiem Wam o moim sposobie na Duolingo. Nie jest to sposób idealny, nie jest jedyny, ale jest mój – i nim się z Wami dzielę. 

A zatem – w Duolingo mamy tematy (każdy ma 5 poziomów wewnątrz tematu) oraz kilka “checkpointów”. W przypadku każdego języka liczba tematów się różni, ale owe “checkpointy” dzielą cały kurs na kilka poziomów.

Mój sposób na naukę wygląda tak: najpierw przerabiam wszystkie tematy z pierwszego poziomu po kolei. Następnie przerabiam jeden temat z drugiego poziomu, potem jeden z pierwszego wprowadzam na drugi poziom w ramach powtórki. Teraz, kiedy już doszedłem do trzeciego poziomu – robię jeden temat z poziomu trzeciego, jeden z drugiego wprowadzam na drugi poziom i jeden z pierwszego wprowadzam na trzeci poziom. I tak zamierzam robić aż do ukończenia kursu. Mam nadzieję, że jasno to tłumaczę…

Do tej pory przerobiłem około 20 tematów (przede mną jeszcze ponad 50), czyli nieco ponad 2 poziomy. Chwalę sobie taki system, ze względu na to, że w rozsądny sposób jestem w stanie niejako zarządzać powtórkami konkretnych tematów tak, że wszystko układa mi się w głowie, stopniowo, powoli, ale naprawdę dokładnie.

Gdybym przeleciał przez wszystkie tematy bez wchodzenia w nich na wyższe poziomy, w międzyczasie zapomniałbym wszystko. Z kolei gdybym na kolejne tematy czekał aż dokończę wszystkie 5 poziomów/lekcji wewnątrz jednego tematu, to mój postęp byłby bardzo wolny, a w dodatku zrobienie 5 poziomów wewnątrz jednego tematu w tym samym dniu nie ma sensu z prostego powodu – materiał po prostu nie zdąży mi się utrwalić w głowie. W moim systemie konkretne tematy powtarzam raz na kilka dni i czuję duży postęp.

Warto też dodać, że jeśli wejdziecie na stronę Duolingo w przeglądarce, to oprócz samych lekcji są też… wyjaśnienia gramatyczne. Normalne artykuły z objaśnionymi wszystkimi zagadnieniami poruszonymi w ramach danej lekcji! Mi takie wytłumaczenia przy greckim bardzo pomagają!

Tak sobie siedzę na pomoście. 🙂

DZIEŃ 20 – NIEDZIELA

Czasami przychodzi czas na reset. (zdjęcie: lato w Szwecji)

Parę chwil offline, chwila na zadbanie o siebie, na pasje. Dla wielu z nas pasją są języki, ale nie oszukujmy się – nie dla wszystkich. Wiem, że część z Was traktuje języki tylko jako przydatne narzędzie i to jest jak najbardziej w porządku.

—-

Dlaczego to piszę? Bo sam często o tym zapominam. W takich czasach żyjemy, że wszyscy pędzimy. Tylko mało kiedy zastanawiamy się… dokąd nam tak spieszno i za czym tak biegniemy. I często zapominamy o sobie.

A zaskakująco jest to tak – jeśli w pierwszej kolejności zadbamy o siebie, to wówczas możemy z większą energią podejść do wszystkiego innego. Na spokojnie, bez pośpiechu, z uśmiechem.

—-

Ja właśnie kończę taki resetowy weekend. Choć niezupełnie, bo pracowałem kilka godzin, ale jednak. Dziś rano byłem na basenie, wyspałem się, miałem czas na grecki (bo dla mnie akurat języki to pasja). Do tego rano bardzo leniwie gotowałem pyszne jedzenia z greckim audiobookiem na słuchawkach. Zrobiłem też domowy hummus przy hiszpańskich rytmach.

Jak audiobook? Szczerze mówiąc, nie rozumiem zbyt dużo. Nawet tytułu jeszcze nie przetłumaczyłem – cała strona internetowa jest po grecku i się w niej gubię. Ale w słuchaniu już sporo słów wyłapuję. Jest to raczej opowieść i nie ma dialogów, więc nie wiem czy nie zmienię na coś bardziej dynamicznego.

W Duolingo mam już przerobione 24 tematy (niektóre z powtórkami), w Mondly przerobiłem 7 całych działów. Na tworzenie swoich fiszek z rozmówek prawie nie miałem czasu i ten aspekt leży i kwiczy. Ale ogólnie progres jest.

Tak jak gdzieś pojawiła się sugestia, jest i greckie słówko dnia:

η ψυχή – dusza 

***

Codziennie o postępach w wyzwaniu piszę na Facebooku, kulisy odsłaniam na Instagramie. Publikuję także na YouTube.

You May Also Like