Dzień po dniu: dni 21-27

Dobry wieczór! To tutaj, w ramach serii tekstów “dzień po dniu” opisuję (prawie) WSZYSTKIE dni wyzwania Język w Rok! Moje przemyślenia, moje porażki, plany, przeżycia, sukcesy – wszystko to opisywane na bieżąco i na gorąco! To taki mój językowy pamiętnik! Zapraszam na artykuł dotyczący czwartego tygodnia wyzwania! (21-27 stycznia 2019)

DZIEŃ 21 – PONIEDZIAŁEK

Okazuje się, że grecki stał się na tyle ważny w moim życiu, że… zacząłem nawet śnić po grecku!

Tego się akurat nie spodziewałem, ale wczoraj w nocy autentycznie rozmawiałem po grecku (i chyba w jakichś innych językach też). Powód pewnie jest dość błahy – po prostu w niedzielę tuż przed snem uczyłem się przez jakiś czas, ale uczucie naprawdę ciekawe.

Nie pamiętam o czym był sen, ale pamiętam, że była w nim rozmowa po grecku. Sprawiała mi trochę trudności, ale jakoś dawałem radę. Musiała być bardzo prymitywna, zważywszy na mój obecny bardzo początkujący poziom.

Zacząłem się nawet zastanawiać, czy dałoby się usprawnić naukę… ucząc się świadomie śnić i podczas snu urządzać sobie rozmówki po grecku w ramach powtórki. To tak bardziej w ramach żartu, niż serio, ale kto wie!

Dziś natomiast miałem przyjemność trochę porozmawiać po grecku przez messenger (łatwe to to nie było), ale miło tak widzieć pierwsze efekty nauki. O tym jak daję radę czatować w nowym języku już na tak niskim poziomie opowiem w dłuższym poście lub filmie. Oprócz tego oczywiście duolingo.

A jak tam u Was początek tygodnia? I czy też czasem śnicie w innych językach?

DZIEŃ 23 – ŚRODA

Ostatnio dostałem pytanie o to, jak mi idzie z tym alfabetem i jak to się stało, że tak szybko go opanowałem. Cóż… składa się na to kilka czynników.

1) Alfabet używany w języku greckim ma zaledwie 24 litery. To naprawdę mało. By nie szukać daleko – sam język polski ma 32 znaki w swoim alfabecie. Jest mnóstwo systemów pisma innych niż alfabet łaciński, gdzie do zapamiętania jest multum nowych znaków. I w dodatku do niczego nie podobnych… 

2)… a grecki alfabet jest bardzo podobny zarówno do alfabetu łacińskiego, jak i do cyrylicy. Litery są bardzo, bardzo podobne i tak naprawdę łatwo jest się przyzwyczaić do ich nowych kształtów. Owszem niektóre litery mają nieoczywiste dźwięki – jak choćby “ρ” będące odpowiednikiem naszego “r”. Ale nawet to nie było aż takim problemem – w końcu po rosyjsku jest identycznie. (to do czego obecnie nie mogę się przyzwyczaić, to że “ne” to po grecku “tak”. Ne, ne, ne. Ufff.)

3) Kiedy zanurzyłem się w języku greckim, alfabet wcale nie był wyjątkiem. Skoro mój telefon jest po grecku, i ten grecki wyświetla mi się w bardzo wielu miejscach… przyzwyczajałem się powoli i powoli czytałem.

4) Cóż… przy takich sprawach właśnie o to chodzi. Praktyka i powtórki, powtórki i praktyka. Najgorsze co może być to nauka nowego alfabetu i robienie transkrypcji obok. Tego nie róbcie nigdy. Lepiej na początku czytać z prędkością malucha z przebitymi oponami, niż odwracać uwagę od nowych znaków.

5) Oczywiście nie jest tak idealnie. Są dyftongi, niektóre kombinacje liter wcale nie są oczywiste. Ale to już kwestia praktyki. Ważne by używać nowego systemu pisma aktywnie, nie tylko pasywnie i wykorzystywać każdą okazję. Ja bardzo często, nawet podczas nauki z aplikacjami, przepisywałem poza aplikacjami słowa i zdania litera po literze (na klawiaturze elektronicznej), aż sama klawiatura została przeze mnie opanowana i zasady ortografii powoli zaczynają się stawać intuicyjne (choć wciąż często daję się zaskakiwać).

Ale cóż… Jeden system pisma każdy z nas już zna. Nauka nowego wygląda dokładnie tak samo. Poznanie nowych znaków i ćwiczenia, ćwiczenia i jeszcze raz cierpliwość. Potrzeba też czasu by się przyzwyczaić, by się z tym widokiem oswoić. Tutaj tak naprawdę nie ma różnicy czy chodzi o cyrylicę, alfabet grecki czy hiraganę. Niektóre zajmą po prostu więcej czasu.

Zanurzenie w piśmie – aktywnie i pasywnie, dużo ćwiczeń (od banalnych do tych trudniejszych) i cierpliwość, dużo cierpliwości. Zresztą – podobna recepta to recepta na naukę języka w ogóle. Czyż nie?

DZIEŃ 25 – PIĄTEK

Spacery po zamarzniętym jeziorze, rysowanie wzorów na śniegu, spędzenie czasu z rodziną i dziadkami.

Dzień jak dzień, a przy okazji nauka greckiego w samochodzie. Dziś nie wiem co szczególnego mogę dodać, więc po prostu zamieszczam zdjęciE kujawsko-pomorskich krajobrazów.

PS nie ma mnie na żadnym z tych zdjęć, ale oba robiłem ja.

DZIEŃ 26 – SOBOTA

Dlaczego zdjęcie ze szwedzką flagą? Gdyż szwedzkiego, podobnie jak greckiego, uczyłem się po angielsku. ????

Dziś, odpowiadając na jeden z komentarzy na moim kanale YT, zdałem sobie sprawę, że jeszcze nigdy nie podkreśliłem tu, że greckiego uczę się prawie wyłącznie po angielsku. Dla mnie było to oczywiste, a przecież wcale takie być nie musi.

Jakie są zalety nauki języka obcego poprzez drugi język obcy?

1) Dzięki nauce greckiego (a wcześniej choćby portugalskiego czy szwedzkiego) poprzez angielski, powtarzam ten mocniejszy język. Po jakimś czasie nawet nie zwracam uwagi w jakim języku czytam ucząc się (czasem jest to polski, czasem angielski, czasem hiszpański) i jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Mocniejszy język staje się językiem oczywistym, posługiwanie się nim nie sprawia problemów.

2) W gruncie rzeczy uczymy się w ten sposób dwóch języków jednocześnie. Nie jest to tylko powtarzanie angielskiego – to także nauka tego języka. Ucząc się greckiego poprawiam także swoją znajomość także i tego języka.

Zdarza się, że znajdzie się słowo, którego nie rozumiem w żadnym z tych dwóch języków i muszę znaleźć sobie polskie tłumaczenie lub angielską definicję. Krótko mówiąc – od kiedy zacząłem się uczyć języków po angielsku, to poziom mojego angielskiego bardzo się poprawił.

3) Mamy większy dostęp do materiałów. Kiedy uczymy się po polsku hiszpańskiego, niemieckiego, czy włoskiego, to nawet nie musimy zbyt dużo myśleć o szukaniu materiałów. Półki w księgarniach uginają się pod fiszkami i podręcznikami do nauki tych języków.

Zabawa zaczyna się na dobre kiedy chodzi o takie języki jak turecki, grecki, czy koreański. Wówczas rynek materiałów anglojęzycznych może się dla nas okazać prawdziwym zbawieniem. Aplikacje, platformy online, ale też podręczniki i filmy do nauki na YT są dostępne w wielu różnych językach.

4) Możemy być także bardziej elastyczni. Przydaje się to choćby przy nauce gramatyki, na nieco wyższych poziomach zaawansowania.

Kiedy uczymy się bardzo podobnych do siebie języków, czasami ciężko jest wyłapać różnice między nimi. Stąd też warto użyć wówczas materiałów… właśnie w językach bardzo podobnych. Lepiej uczyć się czeskiego z polskiej książki, a do nauki portugalskiego użyć materiałów po hiszpańsku.

W ten sposób – ze względu na podobieństwo języków – autorzy skupią się bardzo mocno na różnicach pomiędzy nimi, co ułatwi nam porozumiewanie się w obu językach bez ich mieszania.

5) I po piąte – im więcej języków w naszym życiu codziennie, tym ciekawszy nasz świat!

***

Codziennie o postępach w wyzwaniu piszę na Facebooku, kulisy odsłaniam na Instagramie. Publikuję także na YouTube.

You May Also Like